Karpacz, rok 2004 r. W mieście zjawia się znany hotelarz - pan Tadeusz Gołębiewski - jeden z listy stu najbogatszych Polaków. Oznajmia urzędnikom, że chciałby wybudować tu hotel.
Kto widział kiedyś Hotele Gołębiewski (HG), ten wie o jakich kolosach mówimy. Wiadomość pędem obiega gminę i szybko pojawiają się głosy poparcia jak i sprzeciwu. Za był np. burmistrz, który argumentował, że taka atrakcja przyciągnie turystów i pomoże zwalczyć bezrobocie (stopa bezrobocia w Karpaczu w 2004 r. to 15%). Przeciwników jest znacznie więcej: to głównie właściciele drobnych pensjonatów, ekolodzy i lokalni architekci, którzy nie wyobrażają sobie tak gigantycznej inwestycji niemal w środku lasu, w miejscowości, w której już czteropiętrowe budynki mocno wychylają się ponad pozostałe.